Ja i blog, hmmm? Dziwna kombinacja, sam przyznasz. Po co mi taki ekshibicjonizm duszy i umysłu? Na pierwszy rzut oka widać mój mały ale niestety nie lekki osobisty czołg, więc i tak ukrywanie się nic nie da. W takim przeświadczeniu zostałam wychowana i dlatego będę krzyczeć całemu światu, że będąc tak cholernie małosprawną trzeba z całych sił kolorować świat. Mocno, buntowniczo udowadniać, iż można żyć na kredyt ponad ćwierć wieku... aga@elf.silesianet.pl GG: 491060 MÓJ BLOG BIERZE UDZIAŁ W KONKURSIE NA BLOG ROKU 2014 I NA TEKST ROKU - LINK W KOLUMNIE PO PRAWEJ
Kategorie: Wszystkie | SMA
RSS
piątek, 31 sierpnia 2012
babcine wyznanie

A moja 92-letnia babcia rzekła: "Jo JUŻ chyba się starzeja".

20:20, znow_ruda_gl
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 30 sierpnia 2012
jesienny apel

Wszyscy już wiedzą, że dostałam od Izy z hodowli Dzika Banda  Białego Owczarka Szwajcarskiego i razem z nim chodzę na szkolenie, gdyż docelowo ma to być pies asystent osoby niepełnosprawnej. Niestety te kursy są bardzo drogie i na jednym -18 spotkaniach za 1300 zl- się nie skończy. Jednak wierzę, że i tym razem znajdzie się ktoś, kto pomoże mi ukształtować ludzko-psią przyjaźń i współpracę perfekcyjnie. Sama, póki jest ciepło, też z nią dziennie trenuje, oto efekty:

 

 

 

 




Niestety przed nami coraz zimniejsze dni, a co za tym idzie moja fizyczna niemoc. Niestety nawet w temperaturach poniżej 20 stopni nie dam rady jej przez 45 min - tyle trenujemy - nagradzać i sterować wózkiem na dworze, w zimie jest to zupełnie a wykonalne. Dlatego też ogromnie zależy mi na znalezieniu - nie ukrywam, że najlepiej nieodpłatnie - jakiejś dużej w miarę ogrzewanej hali, lub sali, gdzie mogłybyśmy trenować. Według prawa, pies szkolony na psa asystenta może z właścicielem z trenerem wejść wszędzie, wiec nie ma ryzyka np. ze strony sanepidu. Mogłaby być to np. sala ćwiczeń w szkole lub jakiś magazyn.

A do takiej przyjaźni ja i Koka zmierzamy:

14:31, znow_ruda_gl
Link Komentarze (4) »
niedziela, 26 sierpnia 2012
ucz się, ucz

Nieuchronnie zbliża się rok szkolny. Z jednej strony może to i dobrze, gdyż liczę, że coś jednak się ruszy w kwestii chętnych uczniów na niemiecki. Z tzw. kupki fajnie się bierze kasę ale zostały mi już tam same resztki. Co się dziwić, skoro ostatnio zarabiałam przed wyjazdem do Chin, czyli w kwietniu. Z drugiej jednak strony potrzebowałabym jeszcze raz sierpnia - miesiąca, gdy temperatury są powyżej 20 stopni. Nawet nie na opalanie i wojaże, lecz właśnie na naukę. Naukę Koki. Dzisiaj miałyśmy drugą lekcję z treserką Martą. Uczyłyśmy się chodzenia przy wózku na luźnej smyczy i nagradzania smakołykami. Niestety zapomniałam wsiąść z sobą aparatu, więc filmik/zdjęcia będą innym razem. Wygląda to tak: ja mam po lewej stronie wózka zamocowany pojemniczek na smakołyki, jest cały czas otwarty. Marta idzie z dwa kroki za mną, po lewej stronie i trzyma Kokę na smyczy. Smycz ma być luźna, czasami tylko koryguje Małą lekkim szarpnięciem, gdy ta chce np. sama się poczęstować smaczkiem. Ja ją wołam po imieniu, wydaję komendę "idziemy" i za każdy jej dobry gest, kroczenie przy mnie, czy olanie psa i dzieci dostaje smaczek. Byłam z niej bardzo dumna, że gdy się przez przypadek zerwała ze smyczy i odbiegła to na zawołanie wróciła mimo ludzi wokoło. Po treningu nie wiem, która z nas była bardziej zmęczona.

A oto nasz trening w domu, który wykonujemy milion razy dziennie. Działa nawet podczas zabawy z piłeczką.



 

 



20:57, znow_ruda_gl
Link Dodaj komentarz »
piątek, 24 sierpnia 2012
powitanie

Witam Was moi drodzy. Mam na imię Koka i piszę w imieniu swojej nowej Pani. Jestem u niej już prawie 2 tygodnie i udało mi się jeszcze nic nie zrujnować ani nie zdemolować mieszkania. Jednakże wszystko przede mną, gdyż dotąd nie zostałam jeszcze w domu sama. Nawet, gdy moja nowa rodzinka była na imprezie, to funkcję niani przejął wujek Michał. Narazie kłopoczą się ze mną jedynie z załatwianiem się (najlepiej robi mi się siku i kupę w domu) i ze spacerami, tzn. nie lubię spacerować, a jeżeli już muszę to najlepiej wychodzi mi ciągnięcie na smyczy w kierunku domu:) Już w drugi dzień pobytu wiedziałam, gdzie teraz mieszkam. Nawet już wiem, na której alejce znajduje się nasza ulubiona działka. Tam mam już tez swoja miseczkę i patyczek do zabawy.

 

Muszę już kończyć, bo pora na edukacyjną zabawę z moją Panią. Ja hasam i brykam, zwykle próbuję wejść do kuchni, by sobie coś ukraść (raz nawet udało mi się ukraść babci chleb z talerza ale do tej pory nie wiem dlaczego na mnie krzyczeli skoro grzecznie szybko go zjadłam:P) a Pani woła mnie ze swojego pokoju po imieniu. Gdy przychodzę dostaję w nagrodę jakiś smaczny kawałek jedzonka. Bawimy się tak cały dzień zaczynając już przed 7 rano. Kończymy, gdy ja już zasypiam na amen ok 22 po spacerku no ale o północy budzą mnie i ciągną znów na dwór na siku. Moja Pani tez jest wówczas półprzytomna i idzie lulu. A podobno przed mym przybyciem chodziła spać o 2 i spała do 10:)

13:05, znow_ruda_gl
Link Komentarze (1) »
sobota, 11 sierpnia 2012
pierwszy raz z Anglikiem

Wiadomo Wam, że chodzę na angielski. Grzech było nie kupić tej groupowskiej oferty za 40 h (prawie 3 miesiące) za 170 PLN, zatem szkolę - tym razem siebie. W tym tygodniu pierwszy raz w życiu miałam zajęcia z native speaker'em i nawet byłam bardzo zadowolona z siebie, z niego zresztą też :P I o dziwo rozumiałam dużo więcej niż na zajęciach mieszkającą od 12 lat w UK rodaczką. Jednak mózg mi do teraz paruje po angielsku, a nie są to sprzyjające warunki do robienia tłumaczeń po niemiecku.

02:01, znow_ruda_gl
Link Dodaj komentarz »
sobota, 04 sierpnia 2012
zamiana

Zamiast wdrożyć w życie pewną kuszącą propozycję, która jednak groziła kacem moralnym, jadę na noc do przyjaciół. Sama nie wiem, czy jestem głupia czy mądra.

12:15, znow_ruda_gl
Link Dodaj komentarz »
środa, 01 sierpnia 2012
odliczanie

Pomimo tego, że typowa humanistka ze mnie to ostatnimi czasy wciąż liczę i odliczam. Odliczam dni do przyjazdu mojej psiapsióły i jej bobasa z JUKEJ. Niestety jednak już wiem, że dwa tygodnie, które tu spędzą to stanowczo za mało. Jak to jest, ze czas zasuwa szybciej, gdy spędzamy go z bliskimi nam ludźmi? Ten mminiony weekend też trzasnął, jak z bicza strzelił, nie zdążyliśmy się nagadać a ja już odliczam dni do kolejnego spotkania z chińsko-warszawską ekipą. Z moim wyjazdem do Stolycy wiąże się jeszcze jedna bardzo istotna sprawa, a właściwie dwie: moja wizyta u lekarza i co ważniejsze odbiór Koki (takie imię jej wybrałam)- mojej psiny. Jeszcze 13 dni, a biała kupka miłości będzie hasać nam po domu:)

01:12, znow_ruda_gl
Link Dodaj komentarz »
O autorze
Zakładki:
Fundacja Razem Łatwiej
1 % podatku
Biżuteryjnie
BOS czyli biały owczarek szwajcarski i inne psiaki
CHCESZ MI POMÓC?
Chiny w blogach
Dorośli z SMA
Dzieci z SMA
Felietonistycznie
JA I MEDIA
KONKURS BLOG ROKU 20014
KONKURS TEKS ROKU 2014
Kulinarnie
Moje miasto
Orif
Podróże a niepełnosprawni
POMOC INNYM
POMOGLI MI
POMÓŻMY ZWIERZAKOM
SMA w trawie piszczy czyli linki godne uwagi
Tu możesz mnie czasem spotkać
Ulubione blogi pamiętnikowe
Zespoły grające dla mnie charytatywnie
Agnieszka Filipkowska

Utwórz swoją wizytówkę
Post użytkownika Koka i ja.