Ja i blog, hmmm? Dziwna kombinacja, sam przyznasz. Po co mi taki ekshibicjonizm duszy i umysłu? Na pierwszy rzut oka widać mój mały ale niestety nie lekki osobisty czołg, więc i tak ukrywanie się nic nie da. W takim przeświadczeniu zostałam wychowana i dlatego będę krzyczeć całemu światu, że będąc tak cholernie małosprawną trzeba z całych sił kolorować świat. Mocno, buntowniczo udowadniać, iż można żyć na kredyt ponad ćwierć wieku... aga@elf.silesianet.pl GG: 491060 MÓJ BLOG BIERZE UDZIAŁ W KONKURSIE NA BLOG ROKU 2014 I NA TEKST ROKU - LINK W KOLUMNIE PO PRAWEJ
Kategorie: Wszystkie | SMA
RSS
środa, 25 lipca 2012
What's her name?

Niby to nic trudnego, by nadać imię psu. Zdecydowanie ma się to nijak z trudem wyboru imienia dla dziecka, a jednak... myślę nad tym usilnie od kilku dni. To jednak nie jest tak, że moja sunia dotychczas jest bezimienna. Oficjalne imię już ma - KACHINA Dzika Banda - imię związane z jej pochodzeniem/rodowodem a tym samym z miotem na literę "K" (przypominam ich stronkę). Jak poinformowała mnie wczoraj Iza - "Mama" Dzikiej Bandy - Kachina oznacza w kilku językach ducha natury lub laleczkę go uosabiającą. Fajne imię, lecz mi się za bardzo kojarzy z Kasią - moją kuzynką :P Zatem ponownie apeluję o pomysły na imię. Powinno być krótkie (dwusylabowe), zabawne i niespotykane i NAJLEPIEJ na literę "K". Pomysły są zbierane d0 13 sierpnia, w tym dniu szefowa szanownego jury, czyli ja, ogłosi zwycięzcę konkursu. Nagroda - całus od białego futrzaka.

13:24, znow_ruda_gl
Link Komentarze (9) »
sobota, 21 lipca 2012
belferstwo wrodzone

Każdy kto mnie zna wie, że ja kocham uczyć, a każdy kto miał ze mną lekcje wie, że robię to dobrze (ech ta moja wrodzona skromność;p). Niestety w te wakacje posucha z uczniami, znaczy się są ale tylko ci, od których nigdy w życiu nie wezmę kasy (czyli rodzina i przyjaciele). Zobaczymy jak sprawy będą się mieć po wakacjach, chociaż jest coraz gorzej z niemieckim. Wszyscy na gwałt uczą się wyłącznie angielskiego - ja tu nie jestem wyjątkiem. Od dwóch tygodni chodzę na wakacyjny kurs i mózg mi paruje, gdyż the teacher speaks only english. Wracając jednak do niemieckiego - muszę chyba zrobić łapankę na nowych, pałających chęcią do nauki uczniów. Jeżeli ktoś chętny - łapka w górę. Gratis dodaję kawkę i towarzystwo przemiłej, kompetentnej nauczycielki ;)

Póki co moje wrodzone belferstwo od połowy sierpnia będzie miało ujście wobec psiaka. Oprócz tego szukam dla niej kompetentnej szkółki/tresera. Mile widziane Wasze sugestie dot. szkoły no i najważniejsze zbieram pomysły na jej imię. Powinno być krótkie i na literę K.

19:14, znow_ruda_gl
Link Komentarze (4) »
środa, 18 lipca 2012
hau hau

Znów spotkał mnie mały cud, który zaczął się dość niewinnie od przesłania mi przez moją kumpelę tego linku http://www.piesasystent.pl/. Wszyscy zapewne wiecie, że mam niesamowity głód na psa, jakkolwiek by to brzmiało po powrocie z Chin. I tak to się zaczęło... Rozeznanie tematu, rasy, godziny spędzone na forach o Białych Owczarkach Szwajcarskich, zw. BOSami (tak nazywa się ta jeszcze mało popularna w Polsce rasa), rozmowy z właścicielką hodowli Dzika Banda, rodzinne debaty .... wszystko to krok po kroczku zbliżyło mnie do Czarnej - białej kupki miłości

Psiak sam w sobie jest cudem ale drugim cudem okazała się jego dotychczasowa Pani, czyli hodowczyni - pani Iza - która wykazała się wielkim serduchem nie tylko dla zwierząt ale i dla ludzi i ... oddaje mi sunię za symboliczną sumę (powiedzmy, że równowartość 10 kg dobrej karmy).

Teraz usilnie szukam mądrego, odpowiedzialnego trenera, z którym obydwie mogłybyśmy pracować. Nie chodzi mi o wyszkolenie Malej na typowego psa asystenta, który zapala mi światło, otwiera drzwi, podnosi głowę itp. I tak jestem na tyle mało sprawna i zupełnie fizycznie niesamodzielna, że te psie umiejętności na niewiele się zdają w sytuacji, gdy i tak nie jestem w stanie mieszkać sama. Kluczową sprawą jest wychowanie dobrze ułożonego Psa Towarzysza, który będzie potrafił chodzić ze mną bez smyczy u mojego boku, nie ucieknie, zatrzyma się, na komendę stój przy krawężniku i nie pobiegnie za psem czy kotem. Mam dylemat między Wesołą Łapką (Jacek Gałuszka), a Psią Krainą lub ludźmi szkolącymi psich asystentów Fundacji Dogiq. Z tymi ostatnimi jestem narazie umówiona na krótki rekonesans w niedzielę w Katowicach (ta odległość na jeżdżenie w przyszłości do szkółki jednak jest minusem w sytuacji, gdy samej nie jest się osobą mobilną). Coś jednak wymóżdzę, w końcu jestem specem od zadań niemożliwych.



17:49, znow_ruda_gl
Link Komentarze (1) »
wtorek, 10 lipca 2012
mam dość

Mam dość tego, że słyszę, że ktoś ma mnie dość.

15:52, znow_ruda_gl
Link Komentarze (2) »
czwartek, 05 lipca 2012
a jednak

Lubię, gdy ludzie wokół mnie są szczęśliwi. Tym bardziej jest to fajne, gdy są to bliscy mi ludzie lub ci, którym bardzo duże zawdzięczam (te dwie grupy oczywiście nie wykluczają się wzajemnie). Każdy człowiek powinien być w życiu szczęśliwym, chyba nawet ci, którzy na to nie zasługują. Ci, którzy są fair i po prostu są ludzcy i wrażliwi na innych powinni dostawać od losu same szczęśliwe dni i ja to wiem i podpisuję się pod tą tezą oburącz. Zatem skąd ten powoli niepostrzeżenie pełzający we mnie mały smuteczek...?

20:32, znow_ruda_gl
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 02 lipca 2012
arystokracja a komar

Nie wszystkie moje paluszki u rąk działają tak dobrze, jak wyglądają ("skromna" to ja zawsze byłam ;p). Niektóre pomimo moich usilnych prób nie chcą się bez pomocy wyprostować. Jeden natomiast prostuje się sam niczym struna i nie jest to palec środkowy. To mój ostatni palec u prawej dłoni. Nawet, gdy steruję joystickiem palec sterczy dumnie niczym u angielskiej arystokratki pijącej o 5 o'clock herbatkę z maciupkiej, porcelanowej filiżanki. Ta moja arystokracja popsuła mi się tylko raz z 8 lat temu, gdy "moja ówczesna miłość życia" stwierdził, że ja jednak zwiedzę zamek,w którym było milion schodów i nosił mnie po nich na rękach, a na piętrach sadzał na antyczne krzesła. Ta romantyczna historia zakończyła się tym, iż miałam chyba ucisk na jakiś nerw i przez tydzień mój palec był zgięty w pół niczym Włosi po dzisiejszej porażce w finale Euro. Dzisiaj ta sytuacja z palcem się powtarza, jednak sprawcą tego nie jest żaden błędny rycerz, lecz komar/komarzyca, tudzież inne paskudztwo. Coś mnie tak użarło, że palec mam opuchnięty, bordowy i zupełnie "nieruchawy". Maść na ukąszenia nie przyniosła gwarantowanej na opakowaniu ulgi. Jedynym rozwiązaniem jest amputacja (duet w składzie: mama- pielęgniarka, tato: rzeźnik doskonale sobie z tym poradzi) lub owinięcie palca chińską podpaską, na środku której jest niebieski pasek z mentolem (wrażenia - bezcenne ;p).

00:24, znow_ruda_gl
Link Dodaj komentarz »
O autorze
Zakładki:
Fundacja Razem Łatwiej
1 % podatku
Biżuteryjnie
BOS czyli biały owczarek szwajcarski i inne psiaki
CHCESZ MI POMÓC?
Chiny w blogach
Dorośli z SMA
Dzieci z SMA
Felietonistycznie
JA I MEDIA
KONKURS BLOG ROKU 20014
KONKURS TEKS ROKU 2014
Kulinarnie
Moje miasto
Orif
Podróże a niepełnosprawni
POMOC INNYM
POMOGLI MI
POMÓŻMY ZWIERZAKOM
SMA w trawie piszczy czyli linki godne uwagi
Tu możesz mnie czasem spotkać
Ulubione blogi pamiętnikowe
Zespoły grające dla mnie charytatywnie
Agnieszka Filipkowska

Utwórz swoją wizytówkę
Post użytkownika Koka i ja.