Ja i blog, hmmm? Dziwna kombinacja, sam przyznasz. Po co mi taki ekshibicjonizm duszy i umysłu? Na pierwszy rzut oka widać mój mały ale niestety nie lekki osobisty czołg, więc i tak ukrywanie się nic nie da. W takim przeświadczeniu zostałam wychowana i dlatego będę krzyczeć całemu światu, że będąc tak cholernie małosprawną trzeba z całych sił kolorować świat. Mocno, buntowniczo udowadniać, iż można żyć na kredyt ponad ćwierć wieku... aga@elf.silesianet.pl GG: 491060 MÓJ BLOG BIERZE UDZIAŁ W KONKURSIE NA BLOG ROKU 2014 I NA TEKST ROKU - LINK W KOLUMNIE PO PRAWEJ
Kategorie: Wszystkie | SMA
RSS
piątek, 29 lipca 2011
nowe znaczenie

Gdy miałam lat naście wydawało mi się, że ludzie ok +/- 30tki są już tacy mega dorośli i mają stateczne uporządkowane życie. Dziś już wiem, że nie tylko ja jestem wyjątkiem od tej powszechnej "normy". Szkoda tylko, że słowa kolejnej piosenki z dzieciństwa nabierają jakby innego znaczenia a sens słów ma thillerowato-dramatyczny podtekst. TIK TAK, TIK, TAK.... Czy ten czas musi tak zapierd....?:/

 

12:35, znow_ruda_gl
Link Komentarze (1) »
czwartek, 28 lipca 2011
SMAkowe podsumowania niedzielnej loterii

W imieniu swoim oraz wszystkich członków Stowarzyszenia Smak Życia pragnę podziękować wszystkim za pomoc w organizowaniu loterii fantowej w dniu 24 lipca. Zebraliśmy kwotę 2542 zł. Pula ta będzie przeznaczona na rehabilitację nowozdiagnozowanych dzieci. Za hojne datki gorąco dziękujemy. Wszyscy przywracacie mi wiarę w ludzi:)

 

19:24, znow_ruda_gl
Link Dodaj komentarz »
no comments:)

 

01:05, znow_ruda_gl
Link Dodaj komentarz »
środa, 27 lipca 2011
wbrew

Wodniczki to buntowniczki. Ja z tej reguły nie jestem wyjątkiem. Od dziecka buntowałam się mej chorobie pokazując język babciom ubolewającym nad tym "jakie to dziecko biedne", idąc do normalnej szkoły z milionem schodów, chodząc jako nastolatka na zakrapiane imprezy, itp. itd. Oszczędzę Wam szczegółów, bo nie ma sie czym chwalić, jednak wstydzić też nie ma czego. Chociaż może i jest. Pierwsza miłość, pierwszy raz złamane serce i facet oberwał na moje "zlecenie". Na szczęście nie poturbowano go za mocno, obyło się bez żadnych uszkodzeń ale i tak tego mi wstyd, moja kulpa. Teraz - wbrew rokowaniom lekarzy - nadal żyję, sama oddycham, sama jem, mejkapuję się. Dla jednych te czynności to niewiele, dla mnie to cud, że daję wciąż radę. Cała masa dzieci z SMA nie potrafi podrapać się samodzielnie w nos i nie będzie im dane przeżyć błędów młodości. Nie wiem jak długo jeszcze dam radę robić to czy tamto. Z roku na rok, powolutku spostrzegam, jak coraz bardziej me ciało nie chce mnie słuchać. Wciąż mam o dziwo widoczne mięśnie, problem tylko w tym, że prawie zupełnie nie działają. Wbrew im co rano wstaję z wyra i staram się żyć normalnie. Wbrew zdrowemu rozsądkowi i tysiącom sparzeń nadal pragnę miłości w każdym jej aspekcie. Potrzebuję jej by nadal mieć power do walki, chcę mieć cel, dla którego warto poddać się terapi genowej [jakby nie było cholernie kosztownej, niebezpiecznej i kontrowersyjnej]. Muszę znależć tego Kogoś na już, zanim będzie za późno, znależć wbrew pzysłowiu "nie szukaj miłości a sama Cię znajdzie".

Teraz wbrew paskudnej pogodzie zaserwuję Wam jedną z mych ulubionych, energetycznych melodii:

  http://youtu.be/9EFJlzCMuwA

13:24, znow_ruda_gl
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 26 lipca 2011
szajski weter

http://www.youtube.com/watch?v=0aO5MIdjAlc

Ja robię przeróbkę tego songu i zaśpiewam tak: ciągle pada a ja... siedzę w domu:(

Przy takich temperaturach jak są teraz po kilkunastu minutach ręka mi zamarza na tyle, że nie potrafię prowadzić wózka. Amerykańscy naukowcy mylą się twierdząc, iż mamy globalne ocieplenie. Mi to bardziej wygląda na epokę lodowcową. Pozostało mi albo płakać albo klnąć. Nie robię już prawie nigdy brzydkich rzeczy na "pe". FUCK

13:20, znow_ruda_gl
Link Dodaj komentarz »
piątek, 22 lipca 2011
przyjaźń

Opowiem Wam pewną historię, która ostatnio szczerze mnie poruszyła...

Za 7 górami, za 7 lasami żyły sobie dwie niewiasty. Obydwie były piękne, młode i zdrowe. Przyjaźniły się długie lata a w owym czasie wyszły za mąż i urodziły dwójkę ślicznych, mądrych dzieciaków. Mogłoby się wydawać, iż życie dalej upłynie im beztrosko. Sielanka nie trwała jednak zbyt długo. Jedna z nich zachorowała na raka. Miała wolę walki, za wszelką cenę chciała żyć. Mimo ciężkich chwil, bólu, chemii uśmiech nigdy nie schodził z jej twarzy. Jej przyjaciółka zawsze była przy niej, praktycznie dzień w dzień. Gdy jedna musiała brać chemię, druga zrezygnowała z zapłaconych już wczasów (tracąc tym samym sporą kwotę), by tylko być obok. Niestety ta historia nie skończyła się happy end'em. Nadszedł moment, gdy musiały się rozstać na zawsze. 33 lata to wiek, w którym umarł nie tylko Chrystus. Teraz mimo małego metrażu, własnej rodziny i własnego życia ta która pozostała robi wszystko, by pomóc na nowo żyć osieroconym dzieciom i owdowiałemu przyjacielowi. Sprząta, gotuje, opiekuje się teraz 4 dzieci, pomaga w przeprowadzce niedaleko siebie. Byłoby Was na to stać? Zawsze mówiłam, że mam kilku sprawdzonych przyjaciół, jednak wątpię, by któreś z nich było zdolne przyjąć mnie pod swój dach, gdyby nagle zabrakło moich rodziców...

Ja wobec tej osoby i jej przyjaciół mam dług wdzięczności. W najcięższych chwilach swego życia potrafili pomóc i mnie. Dziękuję to za mało...   

13:55, znow_ruda_gl
Link Komentarze (1) »
środa, 20 lipca 2011
wrong choice

Powiedźcie mi dlaczego fajni, wartościowi faceci wybierają te złe kobiety... :/ A co z fajnymi, wartościowymi kobietami - mają być ich tylko [a może aż] funfelami lub co najwyżej awansować na kochanki?

20:03, znow_ruda_gl
Link Komentarze (3) »
wielki come back

Tęsniliście? Pozwalając mi żyć złudzeniami, nie odpowiadajcie. Nie było mnie tu tak długo, ale:

1. Żyje i nic mi nie jest, nie rzygam, nie pluję, dobrze się czuję.

2. Nie byłam na urlopie trzy tygodnie, oj niestety nie. Chociaż patrząc na jesienną aurę za oknem może to i lepiej.... Inaczej pewnie punkt nr 1 nie byłby zdaniem z zaprzeczeniem.

3. W związku z loterią fantową SMAku Życia u mnie w parafii jest huk roboty fizyczno-organizacyjnej. Dostanę szału, jeżeli z powodu całodniowej ulewy i temperatury ok 12 stopni trzeba będzie imprezę odwołać.

4. Nie umiejąc dokończyć swojej pracy dr, przez ponad tydzień sama bawiłam się w promotorkę i recenzentkę w jednym. Poza tym to robota for free; ech te "długi wdzięczności"...

5. Koordynowałam sprzedaż pierwszej parti korków- HURA 2670 kg =2412 zł bez Waszej pomocy byłoby to niemożliwe.

Więcej grzechów nie pamiętam. Za wszystkie żałuję i pragnę poprawy. 

13:50, znow_ruda_gl
Link Komentarze (2) »
sobota, 02 lipca 2011
wyjazd w dzicz nr 2

Jutro skoro świt [czyt. dla mnie ok 8] znów zbieram manatki i wybywam. Tym razem będę tydzień relaksować się nad Chłopem. Tak, tak - dobrze napisałam "nad" - a nie "na" zbereźnicy:) Może jednak szkoda, bo "na" relaks byłby pewnie przyjemniejszy. Wbrew temu, co dzieje się od kilku dni za oknem ja mam zamiar tam się opalać. Będzie słońce i już! Sajonara Wam

18:50, znow_ruda_gl
Link Komentarze (1) »
za-/nakręcona

Wszyscy wokół mnie dostali kręćka na odkręcanie - dosłownie i w przenośni. Akcja zbierania korków rozpełzła się już dawno poza mój obszar. Dziś dotarła do mnie reklamóweczka korków nawet ze Szwecji :) Dzwonią do mnie obcy ludzie, czasem nawet wpłacają drobne sumy; liczy się każdy dobry gest i każda złotówka. Wszystkim Wam moi drodzy dziękuję i wysyłam :)))))))))) Są jednak i takie osoby, na których pomoc bardzo liczyłam i nico z tego. Ja rozumiem brak czasu, gonitwę, pracę, małe dziecko czy nową miłość ale... jakoś dla innych nic z tych spraw nie jest przeszkodą w pomaganiu, szczególnie, gdy jest mowa o zdrowiu i życiu kogoś z przyjaciół...

No ale skupmy się na pozytywach. W połowie lipca będę finalizować pierwszą sprzedaż plastikowych korków a uzbierało się tego w ciągu 6 tygodni [UWAGA WERBLE - TRATATATA]... 2 TONY!!! To jednak nie uzbierało się od tak samo. Moja mama fajterka pomiędzy jedną pracą a drugą zbiera te korki po całym mieście; oczywiści uprzednio jakiś dobry ludek dzwoni do nas, że jest do odbioru tu i tu 1 wór/ 2/3...7:) Mój tato wszystko to sortuje, przesypuje i średnio 2 razy w tygodniu jeżdzą we dwójkę zawozić te wory na nasz składzik [czyli do pustego mieszkania babci]. Tam każdy wór ważą i opisują ilością kg. Nieoceniona jest jednak pomoc obcych ludzi, znajomych, przyjaciół i rodziny z mojego osiedla i miasta. To dzięki nim i zbieraniu korka do korka powstają te wory.

Wspomniane 2 tony to 1800 zl. Ja na miesiąc terapii genowej w Chinach potrzebuję 70 tyś. ... 

01:43, znow_ruda_gl
Link Komentarze (3) »
O autorze
Zakładki:
Fundacja Razem Łatwiej
1 % podatku
Biżuteryjnie
BOS czyli biały owczarek szwajcarski i inne psiaki
CHCESZ MI POMÓC?
Chiny w blogach
Dorośli z SMA
Dzieci z SMA
Felietonistycznie
JA I MEDIA
KONKURS BLOG ROKU 20014
KONKURS TEKS ROKU 2014
Kulinarnie
Moje miasto
Orif
Podróże a niepełnosprawni
POMOC INNYM
POMOGLI MI
POMÓŻMY ZWIERZAKOM
SMA w trawie piszczy czyli linki godne uwagi
Tu możesz mnie czasem spotkać
Ulubione blogi pamiętnikowe
Zespoły grające dla mnie charytatywnie
Agnieszka Filipkowska

Utwórz swoją wizytówkę
Post użytkownika Koka i ja.