Ja i blog, hmmm? Dziwna kombinacja, sam przyznasz. Po co mi taki ekshibicjonizm duszy i umysłu? Na pierwszy rzut oka widać mój mały ale niestety nie lekki osobisty czołg, więc i tak ukrywanie się nic nie da. W takim przeświadczeniu zostałam wychowana i dlatego będę krzyczeć całemu światu, że będąc tak cholernie małosprawną trzeba z całych sił kolorować świat. Mocno, buntowniczo udowadniać, iż można żyć na kredyt ponad ćwierć wieku... aga@elf.silesianet.pl GG: 491060 MÓJ BLOG BIERZE UDZIAŁ W KONKURSIE NA BLOG ROKU 2014 I NA TEKST ROKU - LINK W KOLUMNIE PO PRAWEJ
Kategorie: Wszystkie | SMA
RSS
poniedziałek, 30 kwietnia 2012
Parasol i słońce

Chiny to dla nas Europejczyków kraj absurdalnych skrajności. Wiele rzeczy mnie tu śmieszy i równie wiele dziwi. Dziwne jest np. to, ze 2/3 aut tu jeżdżących to wypasione fury ale jednocześnie tylko nielicznych stać na auto bo 2/3 ludności żyje w biedzie. Alex – mój młodziutki chiński funfel i tłumacz mówiący po niemiecku – chyba myśli, że w Polsce wszyscy są rokefelerami, skoro opowiadałam mu wczoraj, że przeciętna polska rodzina ma minimum jedno auto. Zresztą Alex był na wymianie w ubiegłym roku w Polsce to widział sam ten ogrom samochodów u nas i ogrom dziur w drodze. Tu proporcje są odwrotne – stosunkowo malo aut do ogromnej ilości  dróg niczym stół. Sam Alex czasem też jest sam w sobie skrajnością. Był w Niemczech i w Polsce, a jednocześnie u siebie nie był nidy poza swoim miastem.

Zaskakujące jest tu tez np. to, że dorośli ludzie odpoczywają w parku nad jeziorem nie przy grilu i piwku, lecz puszczając latawce, a nigdzie nie ma ani pol ławki ani żadnego sklepu. Niesamowicie dba się tutaj o parki za to o czystość wszędzie indziej poza nimi wcale. Parki są cudne,  a jednocześnie suszy się w nich pranie na porozciąganych sznurach. Najbardziej śmieszne wydawały mi się Chinki, które w pochmurny dzień noszą otwarte parasole, by schronić się przed słońcem. Jeżdżą nawet tak na rowerze. Parodia
tkwi jednak w tym, że jutro chyba sama pójdę kupić taki parasol, bo po zwiedzenie Ecology Parku wyglądam niczym oparzona kura.  

16:02, znow_ruda_gl
Link Komentarze (1) »
sobota, 28 kwietnia 2012
Czajna

Witajcie moi drodzy,

jesteśmy juz od kilku godzin w Chinach w Guangzhou zwanym Kantonem. Szpital z zewnątrz ok, z przepięknym ogrodami no ale w pokojach mogłoby być czyściej, chociaż z drugiej strony nibv az tak czepiać sie nie mogę. Mamy malutki stolik, pol szafy, 2 szafeczki, min lodówkę i baniak z zimna i gorącą woda. Zdziwiło mnie jednak to, ze to oddział na którym leżą inni normalni chińscy pacjenci, z różnymi chorobami i raczej nie sa leczeni komorkami macierzystym. Kolejne dwa dni to badania, a podobno w środę mam mieć pierwsza kroplówkę.

Lot przebiegł super poza incydentem na miejscu. Chinole nie chcieli mi przywieźć pod samolot mojego wózka, tylko chcieli mnie wieźć na ichniejszym az do taśmy z bagażami - tam miał być i moj. Dopiero, gdy zobaczyli, ze ja na tym ich nie umiem sie utrzymać i lecę na każda ze stron to zmienili zdanie.

Napisze wiecej kolejnym razem

pozdrawiam

14:51, znow_ruda_gl
Link Komentarze (6) »
czwartek, 26 kwietnia 2012
uff

Sytuacja opanowana. Turbo w aucie działa, wypadł tylko szlauch do niego, a na szczęście mąż kuzynki jest lepszy od mojego ojca w samochodowe klocki i wsadził to co trzeba tam gdzie trzeba. Kamień z serca, bo turbo w Niemczech to ok. 800 €. Skoro wszystko ok., to jadę jutro swoim autkiem na lotnisko. Miejmy nadzieję, że chociaż podróż w chmurach będzie bez atrakcji.

15:14, znow_ruda_gl
Link Komentarze (1) »
środa, 25 kwietnia 2012
Pierwszy etap

Pierwszy etap podróży przebiegł nie bez przygód. Im bliżej było
moich kuzynek w richtich fojnych Niemcach tym zdupczyła się pogoda. Na kilkadziesiąt
kilometrów przed celem cos w autku pierdykło i najprawdopodobniej padło w nim
turbo. Jedzie się 80 km/h. Jutro jedziemy do mechanika, by potwierdzić usterkę.
Jeżeli to to, to ja jadę do Frakfurtu odwożona autem kuzynki, a tato z moją gliwicką
kuzynką będą wracać do Polski zabójczą szybkością do 100km/h.

23:36, znow_ruda_gl
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 24 kwietnia 2012
podroz zycia po zycie

25.04 wyjazd do Niemiec a 27.04.2012 - wylot na leczenie do Chin do kliniki w Guangzhou/Kanton
FB tam nie dziala, jak bedzie z blogiem to okaze sie na miejscu zatem mozliwe, ze do zobaczenia na poczatku czerwca.

20:16, znow_ruda_gl
Link Komentarze (4) »
poniedziałek, 23 kwietnia 2012
Wyjaśnienia

Po pierwsze moja długa nieobecność tutaj nie wynikła z
mojego lewactwa i tumiwisizmu lecz z tzw. sił wyższych. Po pierwsze do wyjazdu zostało
już zaledwie kilka dni a co a tym idzie jest ogólna nerwówka a milion spraw do załatwienia
osiągnęło już swój szczyt. Po drugie spali mi się stacjonarny komp cos pierdyknął
tylko raz. Miejmy nadzieje, ze to tylko zasilacz a nie płyta główna. Komp poszedł
na półtora miesiąca w dobre i sprawne ręce, wiec może coś z tego będzie. Oby
ale teraz nie mam już czas się tym zajmować zatem pora przywyknąć do latopika.
Nawet pokochałam w nim niemiecką klawiaturę (dla niewtajemniczonych różni się ona
od tradycyjnej), jednak fizycznie w domu i tak zdecydowanie lepiej pracuje mi się
na zwykłym – większy monitor no i odległość do niego. Jednak jak się nie ma co się
lubi to podarowany lapek jest cudowny

Co do nakrętek, zwanych i korkami.

Zbieramy je nadal, bo ja już myślę o kolejnej tej kuracji
genowej, a podsumowując koszty jej i innych wydatków związanych z wyjazdem to ok.
140 tysięcy zloty. Rozbój w biały dzień zatem nie pozostaje nic innego jak
mozolnie kontynuować akcję korkową, a w Chinach szukać obrzydliwie bogatego
plantatora ryżu.

Przypominam, ze zbieramy tylko plastikowe nakrętki z tzw.
twardego plastiku, czyli te z napojów ale i szamponów, pasty do zębów, dezodorantów,
płynu do prania, płukania czy do naczyń, etc. Inne plastikowe rzeczy odpadają, gdyż
porównując proporcje wagi do objętości zajmują one więcej miejsca niż korki. Rzeczy
wykonane z miękkiego plastiku są zbyt lekkie, a przypominam, ze skup przyjmuje
ode mnie towar min 3 tony, za które to dostaję 3 tysiące wpłacone na moje
subkonto. Jeżeli czytasz to popijając wodę mineralną z butelki, pamiętaj o
korku dla mnie. Proszę Ci o zaniesienie większej ich ilości pod jeden z adresów
dostępnych a mojej stronie www.pomozagnieszce.site40.net

 

WIELKIE DZIĘKI

17:59, znow_ruda_gl
Link Dodaj komentarz »
czwartek, 19 kwietnia 2012
zachciewajka

Chciałabym, by ktoś czekał na mój powrót. To tylko/aż tyle.

01:12, znow_ruda_gl
Link Komentarze (3) »
środa, 18 kwietnia 2012
wciągam się

To nawet jest niezłe chociaż za Chiny ludowe nic nie rozumiem.

12:52, znow_ruda_gl
Link Dodaj komentarz »
wtorek, 17 kwietnia 2012
wędrujące robaczki

DROGA

请问qĭng wèn [Cing łen] - przepraszam

… 怎么走?… zĕn me zŏu ?[D zy’e me dzoł] - jak iść?

 

医院 yī yuàn [ii jen] - szpital

中医院 Zhōng yī yuàn [dzong ii jen] - szpital medycyny chińskiej

大学城 dà xué chéng [da sie czeng] - miasteczko uniwersyteckie

地铁站 dì tiĕ zhàn [di tie dzan] - stacja metra

火车站 huŏ chē zhàn [hło cze dzan] - dworzec

- ulica

jiē [dziee] - aleja…

海珠广场 Hăi zhū guăng chăng [hai dżu guang czang] -Plac Perlowy

西门口 Xī mén kŏu [si men koł] - Brama Zachodnia

 

走  zŏu  [dzoł] - iść

往。。。转/拐  wàng…zhuăn/guăi [łang… dzuan/głaj]  - ku…skręcić

guò [gło] - przejść (przez)

zài– w / na

坐。。。zuò …         [dzło] - jechać …czymś 

到 dào - dotrzeć/ po dotarciu do/do

一直  yī zhí [ii dzy]  - prosto

左(边) zuŏ (biān) [dzło bien] - (w) lewo

右 (边) yòu (biān)   [ło bien] - (w) prawo             

一直走 yī zhí zŏu [jii dzy dzoł] - iść prosto

十字路口  shí zì lù kǒu  [szy dzy lu koł] - skrzyżowanie

往左边/右边转/拐 wàng zuŏ biān/yòu bian zhuăn/guăi [łang dzło bien/ ło bien dzuan/głaj] - skręcić w prawo/w lewo

过两个马路 guò liăng gè mă lù [gło liang ge ma lu] - przejść 2 ulice

要坐地铁 yāo zuò dì tiĕ [jaao dzło di tie] - trzeba jechać metrem

就到了 jiù dào le [dzioł dao la] - I jest się na miejscu                        

西 [siii] – zachód

dōng [doong] – wschód

bĕi [be i] – północ

nán [nan] - południe



01:39, znow_ruda_gl
Link Dodaj komentarz »
poniedziałek, 16 kwietnia 2012
persona

Od kilku dni czuję się niczym jakaś wielce szanowana persona. Ja taki skromny mały żuczek (ok ok już się poprawiam - z tym byciem skromną to żartuję) jestem przyjmowana z wszelkimi honorami na miarę Baracka Obamy. Dzisiaj byłam u starych znajomych (starych stażem) i nie dość, że już przed wejściem do klatki spotkał mnie powitalny plakat, to jeszcze dostałam taki prezent, że nie wiedziałam, jak się zachować. Zwykłe dziękuję brzmi w takiej sytuacji wręcz trywialnie.

Drugim mega wydarzeniem jest fakt, że mój wyjazd na drugi koniec świata sprawił, że dostałam zaproszenie na kawę od osoby, od której nigdy bym się tego nie spodziewała. Widzimy się zawodowo co tydzień a tu nagle wspólna kawka poza domem... toż to szok :P

Największy jednak szok przeżyłam w Zawadzkiem, gdzie zostałam zaproszona do szkoły podstawowej, by opowiedzieć im trochę o sobie, o osobach niepełnosprawnych i by przeprowadzić ze starszakami mój autorski program warsztatów pt. Sprawna Szkoła. Były kwiaty, plakaty i gazetki na mój temat, dzieciaki zrobiły dla mnie masę laurek. Punktem kulminacyjnym mojej wizyty było pojawienie się burmistrza. 

A oto tekst o osobach niepełnosprawnych, który widniał na plakacie zrobionym przez 5-klasistkę. Jednak mamy mądrą młodzież...:

"Wciąż spotkanie z nimi bywa powodem zakłopotania. Nadal nie wiemy, jak się zachować, co powiedzieć, jak ich traktować. Czasami mamy poczucie winy, ze jesteśmy zdrowi, wiec najchętniej tak dla komfortu i wygody unikamy ich."



00:50, znow_ruda_gl
Link Dodaj komentarz »
 
1 , 2
O autorze
Zakładki:
Fundacja Razem Łatwiej
1 % podatku
Biżuteryjnie
BOS czyli biały owczarek szwajcarski i inne psiaki
CHCESZ MI POMÓC?
Chiny w blogach
Dorośli z SMA
Dzieci z SMA
Felietonistycznie
JA I MEDIA
KONKURS BLOG ROKU 20014
KONKURS TEKS ROKU 2014
Kulinarnie
Moje miasto
Orif
Podróże a niepełnosprawni
POMOC INNYM
POMOGLI MI
POMÓŻMY ZWIERZAKOM
SMA w trawie piszczy czyli linki godne uwagi
Tu możesz mnie czasem spotkać
Ulubione blogi pamiętnikowe
Zespoły grające dla mnie charytatywnie
Agnieszka Filipkowska

Utwórz swoją wizytówkę
Post użytkownika Koka i ja.