smaki zycia 4 kolek
Ja i blog, hmmm? Dziwna kombinacja, sam przyznasz. Po co mi taki ekshibicjonizm duszy i umysłu? Na pierwszy rzut oka widać mój mały ale niestety nie lekki osobisty czołg, więc i tak ukrywanie się nic nie da. W takim przeświadczeniu zostałam wychowana i dlatego będę krzyczeć całemu światu, że będąc tak cholernie małosprawną trzeba z całych sił kolorować świat. Mocno, buntowniczo udowadniać, iż można żyć na kredyt ponad ćwierć wieku... aga@elf.silesianet.pl GG: 491060 MÓJ BLOG BIERZE UDZIAŁ W KONKURSIE NA BLOG ROKU 2011 - LINK W KOLUMNIE PO PRAWEJ
Blog > Komentarze do wpisu
« gościówa
kaocyk »

nieporozumienie z sikami

Czasami mam ciut więcej czasu, by zagłębić się w blogowym świecie. Niektóre historie opisywane tu mnie irytują, inne intrygują a jeszcze inne wciskają mnie w stan głębszych emocji zmuszając tym samym do zadumy lub wzruszenia. Niektórzy z Was mają styl pisania typu - czysta relacja zdarzeń "zrobiłem/-am to czy tamto, potem znów to a następnie znów tamto", inni bawią się językiem tocząc nieraz ironiczna grę z opisywaną rzeczywistością. Nie ukrywam, że ja preferuję tych drugich i nieskromnie w stronę tej grupy robię wirtualny kroczek. Staram się nie poruszać tylko w obrębie blogów poświęconych SMA i też sama nie chcę, by mój był postrzegany tylko jako blog "chorobowy". Od zawsze wiedziałam na co choruję i jakie są skutki tej choroby. Mając 9 lat to ja podjęłam ostateczną decyzję o operacji kręgosłupa, wiedząc, że dziecko operowane przede mną zmarło, gdyż jego płucka po operacji nie dały rady wznowić swej pracy. Mimo całej tej samoświadomości specjalnie nie interesowałam się ani tematyką osób niepełnosprawnych, ani SMA. Jako nastolatka wręcz unikałam takich kontaktów i nie zastanawiałam się wówczas nad tym, kiedy postawią mi respi koło łózka. Wówczas wybór bluzki na imprezę był sprawą priorytetową. Znałam zaledwie 2 osoby na wózkach, z którymi utrzymywałam stały kontakt, od reszty stroniłam. Od kilku lat nie uciekam od tego tematu i ludzi chorych. Do tego trzeba jednak chyba dorosnąć, nabrać dystansu. Dlatego powstał i ten blog. Oprócz tego spełnia on cały szereg innych funkcji; czasem po prostu chcę dać upust literackim zapędom, innym razem chodzi o funkcję terapeutyczną dla mnie, czasami dla Was, czasami mam po prostu ochotę wsadzić przysłowiowy kij w mrowisko poruszając jakiś kontrowersyjny temat, by znów innym razem wywołać na Waszych twarzach uśmiech, a czasem i grymas  świadczący o złości. Wiem, że wśród Was - drodzy czytelnicy - jest szereg rodziców dzieciaczków z SMA. I to przede wszystkim tym rodzicom - rodzicom nowozdiagnozowanych dzieci - chcę pokazać, że powinni walczyć o swoje dziecko, wbrew najgorszym rokowaniom tak, jak robili to moi rodzice. Tylko dlaczego wciąż robicie głupoty i np pakujecie kilkuletnie super rozwinięte umysłowo dziecko, które na szczęście jeszcze nie jest obciążone respi, w pampersa lub je cewnikujecie??? Długotrwałe cewnikowanie lub stosowanie pampersów osłabia funkcjonowanie warstw mięśniowych pęcherza moczowego i za chwilę nie będą one umiały same pracować! Pamięć ruchowa w SMA jest cholernie ważną sprawą i dotyczy ona też i pęcherza. W sytuacjach kryzysowych typu kilkugodzinne wyjście z domu w miejsce, gdzie nie ma możliwości wysikania się - pampers to najlepsza opcja ale powinna być tylko chwilowa. Niepicie też nie jest wyjściem, bo doprowadza do kamicy nerkowej. Wbrew złym rokowaniom macie jednak nadzieję, że Wasze dziecko będzie miało okazję cieszyć się dorosłością, nieprawdaż? I tak niestety będzie zależne prawie we wszystkich czynnościach codziennych od pomocy innych ale przynajmniej nie będzie musiało wołać o zmianę obsikanej pieluchy, bo NIE MUSI jej mieć. Nadal nie rozumiecie tej subtelnej różnicy? Zatem polecam ubranie sobie na kilka godzin dziennie pampersa, najlepiej podczas 30stopniowych upałów i proszenie partnera o jego wymianę.

sobota, 25 lutego 2012, znow_ruda_gl
poleć znajomemu » śledź komentarze (rss) »

Dodaj komentarz »
TrackBack
TrackBack URL wpisu:
Komentarze
neverever7
2012/02/25 14:01:58
Racja, racja
-
patie80
2012/02/25 14:03:22
A tak z ciekawości - jak sobie radzisz z sikaniem idąc w miasto? Bo osobiście nie jestem zachwycona korzystaniem z pampersa, ale wolę to niż mokre gacie albo nie picie.
-
gofer73
2012/02/25 14:16:57
a kto Ci tak na odcisk nadepnął?
-
znow_ruda_gl
2012/02/25 14:42:43
patie - no to oczywiste; nikt nie jest zachwycony, gdy musi wybrać gorsze zło

gofer - mnie absolutnie nikt:), raczej niechcący swoim dzieciom
-
Gość: Lusilla, host-89-231-164-137.dynamic.mm.pl
2012/02/25 17:52:33
Agnieszko,czemu tak bardzo unikałas innych niepełnosprawnych?Czy to nie było troszkę wypieranie sie swojej niepelnosprawnosci ; ze świadomości ? Na moim przykładzie nigdy nie uciekałam przed kontaktem z dziećmi czy młodzieżą niepełnosprawną,ponieważ zawsze wszystkich traktowałam normalnie. Były to dla mnie dzieciaki takie jak każde inne. Z reszta z O.N. miałam kontakt tylko na koloniach.U mnie w mieści po prostu nie widywało się niepełnosprawnych na ulicach.Oprócz mnie i siostry. Z osobami chorymi na SMA mam kontakt od bardzo niedawna.
Myślę,że nikt nie myśli o tym kiedy będzie potrzebować respiratora,przynajmniej nie często ,ja jakoś nigdy o tym nie myślałam. A z moim zdrowiem było różnie.
Co do noszenia pampersów.Myśl o ewentualnej konieczności ich założenia ,wywołuje u mnie dużą niechęć i strach.Wole nie pic niż czuć się tak strasznie niekomfortowo.Zresztą bałabym się ,że mi to przecieknie. Jeśli chodzi o dzieci z SMA,to faktycznie ,tez jestem przeciw pampersom. Nie powinno się tego praktykować dla ich dobrego poczucia psychicznego.
-
Gość: Asia, 082139046220.radom.vectranet.pl
2012/02/25 23:07:12
Ja identycznie jak Ty, przez długi czas nie interesowałam się ani moją chorobą ani żadnymi innymi. Nie miałam kontaktu z chorymi oprócz trzech osób uczęszczających do mojej szkoły. Chciałam się otaczać ludźmi zdrowymi, mimo że doskonale zdawałam sobie sprawę ze swojej niepełnosprawności i bynajmniej jej nie wypierałam. Tak samo jak Ty, od niedawna zaczęłam się interesować ludźmi z niepełnosprawnością, a przede wszystkim moją chorobą.
W przeciwieństwie do Ciebie myślałam o respiratorze.
Do tego wszystkiego, oczywiście TRZEBA DOJRZEĆ.


P.S. Z ciekawości - do której grupy zaliczasz mój blog?
-
znow_ruda_gl
2012/02/26 01:40:24
Lusilla - ani nigdy nie wypierałam się swojej choroby ani nie uciekałam przed innymi O.N gdyż najnormalniej na świecie nie było ich wokół mnie. Nigdy nie czułam potrzeby jeżdżenia na kolonie czy turnusy rehabilitacyjne z O.N bo jakoś tak kojarzy mi się to ze swoistym gettem... Zresztą w czasach gdy ja byłam podlotkiem to nikt nie mówił o żadnej integracji a inni O.N zwykle byli pozamykani w domach, nie żyli tym samym tym wszystkim czym ja wówczas żyłam - 8 lekcjami w szkole, nieraz wagarami, imprezami, randkami, wycieczkami itp., itd. - zatem mało miałam z nimi wspólnych tematów.

Asiu niezupełnie tak samo... ja jestem o 10 lat od Ciebie starsza a co za tym idzie kilka lat później niż Ty zainteresował mnie ten temat... Co do Twojego bloga to absolutnie nie nazwałabym go blogiem tylko "chorobowym", jednak sądzę, że masz jeszcze czas do tego, by wyrobić swój styl pisania, postrzegania rzeczywistości i innych ludzi - w tym i O.N. Absolutnie nie twierdzę, że się jest w wieku 22 lat mniej dojrzałym, wcale nie ale chodzi mi o to, że inaczej odbiera się świat i go opisuje mając lat 20,30,40...kilka. Mam ogromną nadzieję, że i ja i Ty i cały szereg dorosłych z SMA - i nie tylko - będą mieli okazje przekonać się o tym na własnej skórze...
-
basik71
2012/02/26 14:39:14
Blogi respiratorowców w większości piszą rodzice, stąd i główny temat i styl pisania inny niż Twój, choć postrzeganie choroby i rzeczywistości niekoniecznie inny.
Ja piszę o swoim synku, ale to nie znaczy, że my żyjemy tylko chorobą, wręcz przeciwnie, dziękuję za każdy dzień z moim mężem, z moja córką, równie mocno jak za dzień z synem.

Doczekam może chwili kiedy sam zechce pisać o sobie, o swoim życiu i jestem pewna, że nie będzie pisał o sobie jako ON, on nie stawia swojej choroby na "przodku", wręcz przeciwnie jest obok niej.

Ps. i nie sika w pampersy, chyba że wychodzimy na długo to siła wyższa, bo z respiratorowcem nie łatwo znaleźć odpowiednie miejsce na toaletę
-
Gość: Lusilla, host-89-231-164-137.dynamic.mm.pl
2012/02/26 15:06:55
Czytałam rożne wypowiedzi osób niepełnosprawnych i dochodzę do wniosku ,że są jakoś przewrażliwieni.Kolonie czy jakiekolwiek zrzeszenia dla osób niepełnosprawnych nie uważam za tworzenie gett.Dla mnie swoistym gettem byłoby mieszkanie na osiedlu tylko dla O.N. Bo takie osiedla stwarzałyby groźbę odizolowanie nas od społeczeństwa.Kolonie ,to tylko 2 tyg i nikt nikogo tam nie izolował .Gdy ja byłam zaledwie 3 krotnie na takich wyjazdach, po prostu cieszyłam się z przebywania z dziećmi.Tyle,że zapewne różnią nas przeżycia.Przypuszczam,że jako dziecko byłaś sprawniejsza,uczęszczałaś do szkoły i jeździłaś na klasowe wycieczki.Mnie to ominęło.Wiec jakiś wyjazd bez rodziców cieszył mnie niezmiernie.
Pozdrawiam.:)
A co do blogów.Każdy kto zdecydował się pisać bloga nie tematycznego ,pisząc go o swoim życiu a nie hobby ; tak jak na przykład ja piszę swój.Jeśli osoba z niepełnosprawnością pisze o swoich codziennościach ,to wiadomo ,że wspomni tez o swojej chorobie,trudnościach,nadziejach i smutkach.Bo to jest nasze życie.Ja na swoim blogu tez czasem wspominam o radościach ,które nie dotycz wcale robótek a mojego życia.Czasem wstawiam swoje fotki. Bo nie chce ukrywać kim jestem.Bo Lusilla to dziewczyna z SMA .To cześć mnie,chciana czy niechciana ,ale część mnie. Choroba nie określa mnie jako człowieka .Jednak ta choroba wpływa dodziennie na moje życie .
-
evita.online
2012/02/27 10:38:48
Gettami są ośrodki szkolno-wychowacze. Mam nadzieje że kiedys ich ofiarom , będą placic odszkodowania jak dziś Aborygenom zabranym w dziecinstwie od rodzin. Gettem jest nauczanie indywidualne.
Ale ja idei kolonii i obozów dla niepełnosprawnych dzieci i młodzieży będę jednak bronić. Jeżdziłam oprócz tego też na obozy harcerskie ze zdrowymi, dzięki mojje cudownej polonistce zaangażowanej w harcerstwo. Ale ponieważ byłam tak mocno włączona w świat zdrowych, to obóz dla niepelnosprawnych dawał pewne unikalne doświadczenia, tam nie byłam pępkiem świata, kimś o kogo wszyscy się troszczą, tylko jedną z wielu, tam to ja czesto byłam tą sprawniejszą i silniejszą, i na mnie wypadało skoczyć cos przynieść czy komuś pomóc. Tu wreszcie nie mialam uczucia, że muszą z czegoś rezygnowac, bo na ten szczyt to jednak nie wejdę i mam sobie zostac i poczytac książke. No i zobaczyłam, że "inni mają gorzej" i to nie ja jestem najbardziej nieszczesliwą osobą na świecie. Natomiast oczywiscie ludzie byli tam różni i rzeczywiscie było tak, że raczej dzieciaki o podobnych doswiadczeniach (normalna szkoła) trzymały sie razem. Wbrew pozorom było takich troche. Pozatym o ile ja moglam wyjechać na kolonie ze zdrowymi, to wielu niepenosprawnych nie dałoby sobie rady na takich, a wakacyjny wyjazd bez rodziców , to jednak wazne życiowe doswiadczenie. Ruda ja wyglądały twoje wakacje w wieku 10-16 lat?
Dodaj komentarz »

ROYAL VEGAS | Noble Casino | COUNTERS | Black jack regeln | Video poker
Agnieszka Filipkowska

Utwórz swoją wizytówkę
Pisz swój dziennik w Internecie
Pisz blog
Dodaj blog do ulubionych
Wersja mobilna
Zapisz się na newsletter!
zamów newsletter
Blox.pl
poprzedni blog załóż bloga następny blog